Nie Lubię

Zrobieni na celebrytów

DW, Lipiec 19, 2016 1044 Nie Lubię

Chciałabym doczekać czasów, żeby kult młodości przeistoczył się w kult inteligencji. Żebyśmy oceniali i doceniali ludzi nie po goliźnie lub znanych partnerach a bardziej po dokonaniach.
Czy to jest możliwe?

Testy- Ciągutka mleczna na niby

Dorota Wróbewska, Luty 06, 2014 3 Nie Lubię
Mając w pamięci słynne krówki z Milanówka, które jadłam bedąc dzieckiem naciełam się wczoraj jak dzięcioł na kamień.
Dopiero w domu zobaczyłam, że krówka to nie krówka, a ciągutka mleczna, która krówkę ma tylko na papierku.
Papierek się nie zmienił, ale krówka przeszła metamorfozę.
Krówka nie jest już ciągnąca mordoklejką. Skonsumować ją trzeba razem z papierkiem z którego nie da się obrać.
Po zjedzeniu krówki, nie ma żadnej różnicy jak po zjedzeniu łyżki cukru.
Firma "Pomorski i syn" z Milanówka rozczarowała.
Szkoda!
Nie polecam.
 

Omenaa w cyrku- Bez wyobraźni

DW , Grudzień 13, 2013 2 Nie Lubię
Dzisiaj dostałam informację prasową dotyczącą sesji zdjęciowej z udziałem Omeny Mensah. Sesja jest wykonana w cyrkowej scenerii i promuję nieznaną mi markę Chaos by Marta Boliglova. No cóż...... Mody w cyrku nie popieram i jestem na duże NIE! Kampania może jest widowiskowa, ale osobiście odbieram ją z wielkim smutkiem. Moda w cyrku nie jest dla mnie! Może gdybym zobaczyła pogodynkę tańczącą na linie, to zrobiła by na mnie wrażenie, jednak sesja wśród zwierząt jest smutna. A może to jest reklama cyrku Zalwskich. Słonie, wielbłądy, lamy i Omenaa. Cóż dodać...... A gdzie jest małpa? Tym razem mogę być nią ja, bo jestem na duże NIE! POPIERAM KAMPANIĘ CYRK BEZ ZWIERZĄT ! DLACZEGO JESTEM NA NIE ZA REKLAMĘ,  A POPIERAM KAMPANIĘ Zwierzęta nie przebywają w cyrku z własnej woli – pracują niewolniczo dla ludzi, którzy zarabiają kosztem ich cierpienia. Dzikie zwierzęta, oderwane od naturalnego środowiska i własnego stada, przetrzymuje się w ciasnych klatkach lub przywiązane łańcuchami na niewielkich wybiegach. Podczas sezonu przewożone są z miasta do miasta, co jest dla nich źródłem stresu. Duże koty spędzają nawet do 99% swojego życia w małej klatce: podczas transportu, postoju i w kwaterach zimowych. Jedyne chwile, w których opuszczają stalowe więzienie, to czas przeznaczony na tresurę i wyjście na arenę. Wiele zwierząt, np. słonie, niedźwiedzie czy tygrysy, choruje psychicznie z braku potrzebnej do normalnego życia przestrzeni, przejawiając zachowania stereotypowe, takie jak (łatwe do zaobserwowania, kiedy wyjdzie się na tyły cyrku) zataczanie się, ustawiczne kiwanie głową, czy bezustanne kręcenie się z jednej strony klatki na drugą. Gatunki naczelne, które normalnie żyją w grupach społecznych, w cyrku przebywają w izolacji i samotności, co poważnie odbija się na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym.

Concept Restauracja robi w banana

DW, Czerwiec 29, 2013 1 Nie Lubię
 Concept Restauracja Piękne, ekskluzywne miejsce z przemiłą obsługą.
Usiadłyśmy na tarasie z widokiem na Warszawę. Chwila relaksu, nikt nie dzwoni, przestrzeń, czas dla siebie i spotkanie z wieloletnią przyjaciółką.
Nie miałam ochoty na kolację i zamówiłam deser.
„Gotowany banan” w karcie brzmiał zachęcająco i smacznie.
Po dłuższej chwili kelner przyniósł deser. Na talerzu - abstrakcja z bananem. I wszystko by było super, gdyby podany banan był gotowany, a nie surowy.
Banan zimny, pokrojony na trzy części, oblany gotowanym sosem.
Proszę kelnera i reklamuję danie.
Powiedziałam, że zostałam wprowadzona w błąd, bo w karcie wyraźnie było napisane - gotowany banan.
Miły kelner nie bardzo wiedział co odpowiedzieć marudnej babie, która nastawiła swoje kubki smakowe na gotowanego banana.
Po chwili przyszedł drugi pan, który zapomniał się przedstawić i powiedział, że przykro mu, że jest taka sytuacja, ale nie zawsze to co jest w karcie, musi być na talerzu. Banan był podany ze „specjalnie gotowanym sosem”. Ale sos nie był z banana, mimo iż był gotowany (mój komentarz)
Po krótkiej rozmowie wywnioskowałam, że w restauracji Concept gotowany, prażony, duszony, pieczony, grillowany, surowy to „jeden pies".
Pan kelner zabrał talerz z niezjedzonym daniem a my dostałyśmy za to rachunek – jeden surowy banan kosztujący ponad 30 zł.
Moja przyjaciółka, która zaprosiła mnie na spotkanie, powiedziała do kelnera, że jest zdziwiona, że w takiej sytuacji deser został wliczony do rachunku.
Pan kelner łaskawie zabrał rachunek i po chwili wrócił z informacją, że możemy na banana dostać 10% zniżki.
Pominęłyśmy tą propozycję milczeniem i Basia zapłaciła rachunek.
Przy wyjściu, w ramach przeprosin, dostałyśmy dwa kieliszki szampana.
Z tego bonusu też nie skorzystałyśmy, bo przecież szampan (nawet gratis) nie mógł zastąpić smaku gotowanego banana.
Piszę o tej sytuacji, bo takie luksusowe miejsce powinno nie tylko obsługę na najwyższym poziomie i stosować wysokie ceny, ale również ogólnie przyjęte w lokalach tej kategorii zasady traktowania swoich gości. Ceny, otoczenie, założenia zobowiązują.
Poza tym KLIENT MA ZAWSZE RACJĘ. Pod warunkiem, że chcemy, żeby jeszcze raz nas odwiedził.
 

Zazdrość to niemoc

DW, Sierpień 22, 2012 16 Nie Lubię
Nigdy nikomu, niczego nie zazdrościłam. Idę swoją drogą i cieszę się z sukcesów innych.
Jeżeli chodzi o moich bliskich, to ich sukces jest moim sukcesem. Każdy ich uśmiech sprawia mi wielką radość.
Lubię jak ktoś do mnie zadzwoni i pochwali się swoimi osiągnięciami. Takie wiadomości są jak pozytywna energia, która dodaje skrzydeł.
Piszę o tym, bo show biznes to wielki "szkwał" zazdrości i zawiści. Wszyscy się uśmiechają, witają, całują. Na chwilę.
Nie należę do osób, które gratulują jeżeli nie mają czego i nie całują, bo wypada. Twardo stoję na ziemi i znam realia egzystencji, które czasami mnie przerastają. Niektórzy mówią, że stałam się instytucją. Może coś w tym jest i może tego mi zazdroszczą.
Zazdrość to objaw, który wynika z kompleksów, bezradności i niemocy.
Kiedyś moja koleżanka podczas swojego ślubu składającym życzenia powiedziała: Nie życzcie mi tego, co sobie byście życzyli, bo każdy z nas ma inne życzenia i marzenia. Życzcie mi spełnienia moich pragnień i marzeń.
Zapamiętałam te mądre słowa.
Wiele osób zazdrości. Czego? Czy wiecie jak wygląda moje życie? Czy wiecie jak wygląda mój dzień?
Nie zazdrośćcie innym, bo czasami nie wiecie czego zazdrościcie. Wstaję o 7.00 rano lub wcześniej.
Nie mam czasu dla swoich przyjaciół i siebie.
Mam dziesiątki zawodowych spotkań z których w większości nic nie wynika.
Ryzykuję i tracę.
Godzinami siedzę przy komputerze.
Odpowiedzialność za innych nie daje mi spać.
Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że za mało czasu spędzam z rodziną.
Kładę się po północy i dalej myślę o pracy.
Budzę się w nocy i myślę o czym zapomniałam.
Dzisiaj wiem, że jako staruszka będę żałować, że swoje życie poświęciłam pracy. Dlatego nie zazdrośćcie innym osiągnięć, tylko uwierzcie w siebie i swoje możliwości! Good luck! 

Psychofan

DW, Maj 28, 2012 4 Nie Lubię
To co teraz napiszę nie jest miłe, zwłaszcza dla mnie. Od kilku miesięcy mam psychofana i jestem dręczona, nagabywana w różny sposób. Wiem, że ta osoba śledzi mojego bloga i przeczyta ten wpis na moim blogu, bo jest to jedyne miejsce, którego nie mogę zablakować. Stalking rozumiany jest jako złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie, które wywołuje poczucie zagrożenia nie będzie przeze mnie tolerowane.
Dręczenie, nagabywanie, znieważanie, obrażenie bądź zamieszczanie negatywnych komentarzy o ofierze w Internecie jest przestępstwem zgodnie z przepisami polskiego prawa. Informuję, że z powodu dręczenia, zamierzam zgłosić sprawę na Policję. ARTYKUŁ 190A   http://karne.pl/stalking.html

Euro 2012 na przekór kulturze

DW, Maj 22, 2012 8 Nie Lubię
Od 8 lat produkuje WARSAW FASHION STREET pod patronatem TVP2. Projekt ma na celu promowanie kultury, mody i sztuki. W tym roku Warsaw Fashion Street odbędzie się 24 czerwca pod hasłem MALARSTWO I SZTUKA. Co roku w imprezie występuje wiele gwiazd kina, mody i show biznesu. W zeszłym roku na WARSAW FASHION STREET przyszło ponad 160 tyś mieszkańców! Na scenie wystąpiło ponad 60 znanych gwiazd, przedstawiliśmy ponad 60 pokazów mody znanych i młodych kreatorów. Impreza posiada “największy” monitoring mediów i była drugim najbardziej medialnym wydarzeniem po “Telekamerach” Wydawnictwa Bauer. Sukces został odniesiony wspólnie z TVP2, które w ramówce nagłaśniało wydarzenie ( wejścia antenowe).
W tym roku, z powodu EURO 2012 nie dostaliśmy żadnego wsparcia od Miasta. Wszystkie środki zostały przekazane na promocje EURO 2012, czyli dla tych, którzy interesują się piłką. Większość firm przekazała pieniądze na reklamę, która związana jest z EURO 2012.
Bardzo żałuję, że "piłka" jest tylko po jednej stronie i wydarzenia kulturalne nie mają szans ! Słyszę -Zapraszamy za rok, teraz piłka, dziękujemy inwestujemy w Euro 2012.
Dziwi mnie ten fakt i muszę powiedzieć jako producent i przedstawiciel tego wydarzenia, że jestem rozczarowana potraktowaniem instytucji kulturalnych. Nie mam nic przeciwko piłce, ale nie popadajmy w paranoje.
Odczuwam szaleństwo i dyskryminacje tych, którzy nie interesują się piłką nożną. Warsaw Fashion Street od wielu lat posiada Patronat Prezydent Warszawy. Dziesiątki tysięcy mieszkańców Warszawy i turystów podziwia to widowisko i gdybym się poddała to wydarzenie nie miało by miejsca. Zwłaszcza w tym roku, kiedy w czerwcu cała działalność kulturalna w Warszawie zamiera i jest podporządkowana wydarzeniom sportowym, potrzebna jest pomoc od strony instytucji publicznych. Bez szans.
Mimo wysokich schodów nie poddajemy się. Jesteśmy jedną z niewielu firm, która na przekór trendowi postanowiła zorganizować tą cykliczną imprezę, żeby pokazać, że Warszawa to nie tylko strefa Kibica, murawa ale również inne ważne wydarzenia nie związane z piłka nożną. Tych co nie interesują się piłką nożną, proszę o polubienie posta. Może ktoś zrozumie, że Polska nie jest krajem samych kibiców. 

Ostrzeżenie- LOT

DW, Maj 08, 2012 10 Nie Lubię
Małe ostrzeżenie dla tych, którzy nie czytają regulaminu biletu na samolot.
Kupiłam bilet Warszawa- Gdańsk. Niestety sprawy się ułożyły trochę inaczej i nie mogę wylecieć z Warszawy tylko z Wrocławia. Kupiłam kolejny bilet tych samych linii lotniczych LOT Warszawa-Wrocław-Gdańsk i myślałam, że z Gdańska wrócę do Warszawy na bilet, który zakupiłam wcześniej. Niestety, ponieważ nie wylatuję z Warszawy, to nie mogę do niej wrócić. Nie ważne, że zapłaciłam za swoje miejsce w dwie strony i posiadam bilet. Zasada regulaminu jest taka- Nie lecisz, to nie masz możliwości powrotu.
No cóż, regulaminu nie czytałam i nie wpadłam na to, że bilet działa tylko w dwie strony lub wcale. Miła Pani z LOTU zaproponowała mi kupić kolejny bilet Gdańsk- Warszawa. I tak załaciłam dwa razy za jedno miejsce Gdańsk- Warszawa. 

MODA NA MODĘ, ŻE AŻ STRACH

DW, Kwiecień 18, 2012 29 Nie Lubię
Prawie codziennie dostaję informacje o nowych kolekcjach, markach, projektantach.
Moda na modę, tylko po co i dla kogo?
Tancerze, styliści, fryzjerzy, aktorzy i znani z tego, że są znanymi, realizują swoje marzenia w modzie.
Każdy chce zostać projektantem, a najchętniej sławnym.
W ciągu roku dostałam kilkadziesiąt informacji o nowych kreatorach.
Większość osób nigdy nie miało do czynienia z modą. Szkoła nie ważna, doświadczenie może być, ale nie musi, bo w tym zawodzie najważniejsze są inspiracje i kontakty z prasą. Nowi kreatorzy mają pomysł na siebie, przeważnie inspirowany magazynami Show Details czy  L'OFFICIEL.
Inspiracje można uznać jako głębokie poszukiwania i "ciężką" pracę.
Narracja jest różna, wykonanie domowe, kilka wieszaków, makijażysta, kolega fryzjer, modelki z łapanki, nocny klub, koleżanka dziennikarka i mamy pokaz, widowisko na wielką skalę.
Jesteśmy ekspertami od koloryzowania wiadomości i dmuchania balona.
Balon rośnie, że aż strach, zaraz pęknie no i baaaaaaaach!
Ile można i jak długo, robić w balona tych, którzy na modzie się znają.
Przyglądam się temu zjawisku i jestem pewna, że większość tych osób w ciągu dwóch lat zniknie jak kamfora. Pojawią się następni i po nich będzie kolejna fala modnych marzycieli. Każdy ma prawo do marzeń i realizacji pragnień, ale warto się zastanowić  po co, jeżeli nasze inspiracje są tylko w obszarze tego co już było. Orientacja fotograficzna w formie ściągawki już nie wystarczy. Projektant powinien orientować się w najnowszych trendach i rozwijać swoją wiedzę. Trendy to nie to co jest, tylko to, co będzie! Tu zaczynają się schody, bo trzeba skorzystać z usług agencji, które analizują i przewidują tendencje. Jak dotrzeć wiedzą ci, co modę traktują nie jak zabawę, ale biznes. Oczywiście można powiedzieć jak John Galliano " Najważniejsza jest konstrukcja oraz poszukiwanie granic możliwości tkaniny w opakowaniu ciała, Wszystko ewoluje. Nic nie jest ściśle zdefiniowane". Ale to już szkoła wyższa bez L'OFFICIEL.
  Nie będę wymieniać tych, którzy ściemniają, że tworzą modę, ale obiecuję, że przyjrzę się temu bliżej i poszukam inspiracji.

Nie lubię i już!

DW, Kwiecień 13, 2012 31 Nie Lubię
Dzisiaj w firmie poruszyliśmy temat- Nielubiani.
Tej pani nie lubię, ta jest niemiła i tej nie znam, ale też nie lubię.
Odpowiedziałam
- OK. Ja też wzbudzam kontrowersje i nie należę do lubianych osób.
-No, ale ja Panią lubię.
-No, ale inni mogą mieć takie samo wrażenie jak Ty o Pani, którą znasz tylko z ekranu lub prasy. Ja ją znam nie tylko z ekranu i uważam, że to bardzo wartościowa osoba. No właśnie, lubię, lub nie lubię. Takie komentarze są widoczne zwłaszcza w sieci.
Oczywiście staram się nie czytać i nie zaśmiecać głowy, anonimowymi komentarzami, jednak swoje zdanie mam.
W sieci mamy tysiące detektywów  "Rulowskich", tylko każdy ma swój tajny kod. Detektywi nie znają, ale słyszeli, są bardzo domyślni i lubią oceniać.
Nie lubią tych znanych, których nie poznali i wiedzą na ich temat wszystko, to znaczy NIC. Detektywi są domyślni i znają tajemnice, nawet pościelowe.
Jeżeli ktoś nie zrozumiał tego co napisałam, to miał prawo, bo sama tego nie pojmuję.
Kogo nie lubimy?
Najbardziej narażeni są ci, którzy głośno wyrażają swoje zdanie. Tych z reguły nie lubimy, bo i za co?
Nie lubimy też tych z którymi nie mamy kontaktu, ale znajomi nam powiedzieli, że pani lub pan jest be i nie należy lubić osobnika. Dlaczego? Tu merytorycznej odpowiedzi brak. Jest za to odpowiedź- nie, bo nie! Nie lubimy i już! Nie lubimy też tych, którzy są pod lupą plotkarskich nośników. Mamy wrażenie, że zaraz wyskoczą z naszej lodówki. Większość tych osób sama do lodówki nie wchodzi,czasami jest wciągnięta na siłę i mrożona tygodniami. Siedzi w lodówce i głównym powodem odsiadki jest „nielubienie”. Wiele razy padłam ofiarą „nielubienia” i muszę powiedzieć, że już się przyzwyczaiłam. Najbardziej nie lubią mnie ci, co mnie nie znają, ale wiedzą na mój temat więcej niż ja sama. Jesteś na świeczniku to musisz się liczyć, że jesteś nielubiany, bo tak już jest.
Kilka przypadków z życia wziętych.
Dwa dni temu poznałam bardzo mile dziewczyny od których usłyszałam:
-Jest Pani normalną babką, a sprawia Pani wrażenie surowej.
Wrażenie, oj tu można się trochę oszukać. Mam przyjaciółkę od wielu lat, która w pierwszym kontakcie jest mało komunikatywna. Słuchaczka, którą można nie lubić za dystans i brak uśmiechu.
Czy tak jest?
To szalona kobieta z którą można konie kraść i iść do ciemnego lasu.
Wszystko zależy od relacji, komunikacji, przekazu. Piszę o tym, bo często możemy oceniać zbyt pochopnie. Dlatego jak już kogoś nie lubię, nic nie mówię, muszę mieć powód i nie jest to powód "zamrażalnika" :)   Wczoraj zadałam pytanie na fb czego nie lubimy. Kłamstwa, tego,że trzeba jutro rano wstać, tępoty, głupoty, mleka, poniedziałków, brzydkiej pogody i niskiego ciśnienia, reklam na budynkach, chrapania męża, hipokryzji, rajstop. A Wy czego nie lubicie?