Podróże

Shop art w Paryżu

DW , Marzec 16, 2014 0 Podróże
Jesteśmy w Paryżu dwa dni i nie mamy na nic czasu. Czas płynie bardzo szybko, a program pobytu dość bogaty. Ważne jest zwiedzanie, ale istotne są zakupy shop art. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona bo uczestnicy konkursu zdali egzamin na medal. Podczas warsztatów shop art mówiłam jak ważne są rozważne zakupy. Jak fantastycznie jest mieć swój styl i wyróżniać się z tłumu. Shop art to zakupy z pasją, które dają przyjemność nie tylko na chwilę. Po moim wykładzie cała trójka stwierdziła, że idzie na jakość, a nie na ilość i tak było. Gosia kupiła klasyczną torebkę Marca Jacobsa, artystyczną biżuterię, kamizelkę vintage. Sebastian postawił na markowy zegarek, kurtkę i bluzę. Ewelina kupiła piękną torebkę Marca Jacobsa, buty, albumy w księgarni Szekspira oraz elegancki, ręcznie robiony toczek na głowę. Zakupy nadal trwają :)  SHOP ART

Kulturalne Zakopane

DW., Listopad 17, 2013 0 Podróże
Znajome, a takie inne. Przyjeżdżam tu od lat i za każdym razem odkrywam nowe miejsca. Tym razem mieszkam z dala od turystycznego gwaru.
Willa 5 Dolin usytuowana jest tuż przy wejściu do Doliny Strążyskiej w najbardziej zielonej części Zakopanego – „Księżym Lesie”. Jest to idealne miejsce dla dla tych, którzy chcą się wyciszyć. Pensjonat nosi nazwę „Willa 5 Dolin”. Willa położona  jest bardzo blisko od wejść do 5 dolin mających swój początek w Zakopanem. Wnętrze  zaprojektowane jest przez moją przyjaciółkę Dorotę Banasik, która umiejętnie połączyła folk z minimalizmem. Miało być miło, skromnie, bez nadęcia i tak jest. Wyjeżdżać się nie chce.
Cisza, spokój, brak telewizorów, biesiadna kuchnia i wspaniały nastrój stworzony przez właścicieli Gosię i Artura. Przyjechała nas cała paczka. 
Piosenki, hulanki, swawole, spacery, rozmowy przy grzańcu i czas dla siebie. Wczoraj miałam zakręcony dzień.
Piąta rano pobudka, potem wyjazd do Krakowa na wykład do Sapu, po wykładzie powrót do Zakopanego, spacer do Doliny Strążyskiej, biesiada i pyszne rydze w Żabim Dworze. Wieczorem odwiedziliśmy Galerię Rząsy. To była uczta dla ducha. Głęboki oddech sztuki, gdzie twórczość wiele znaczy.
Podziwiałam rzeźby Antoniego Rząsy, który miał swój własny język sztuki i tworzył dla wierzących i niewierzących. W Galerii Rząsy ekspozycja rzeźb, które są symbolem Chrystusa i mają wiele twarzy, piękne fotografie Magdy Rząsy i rzeźby Marcina Rząsy.  Było co podziwiać i czym się zachwycać. Galeria ma swój niepowtarzalny klimat i warto ją odwiedzić.
I w takim klimacie kupiłam piękny portret Witkacego namalowany przez Julo Klamerusa. Spojrzałam na obraz i już wiedziałam, że jedzie ze mną do Warszawy.
Teraz  świeci słońce i szykuje się na spotkanie z wyjątkową kobietą, która dla kulturalnego Zakopanego robi wiele. Kolejny dzień wrażeń blisko sztuki, natury z daleka od komercyjnej papki.  Jest pięknie.

Atrakcyjny Kazimierz :)

DW, Lipiec 30, 2012 0 Podróże
W zeszłym tygodniu byłam dwa razy w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. W środku tygodnia ( wtorek) i na weekend.
Piszę o tym, bo weekend w Kazimierzu robi różnicę.
Większy tłok, kolejki i wyższe ceny. Jeżeli chodzi o scenerię słynnego miasteczka nad Wisłą, pozostaje bez zmian :) Wisła........ dalej płynie i to w tym samym kierunku. Podczas pobytu w Kazimierzu miałam okazję rozmawiać z tubylcami na temat rozwoju Kazimierza, który od lat kompletnie się nie zmienia. Podobno są renowacje, powstają nowe domy lub apartamenty, ale turysta nie widzi nic prócz wyższych cen. Dlaczego tak się dzieje? Okazuje się, że Kazimierz żyje w weekendy i święta, dlatego musi być drogi. Mieszkańcy nie mają wyjścia. Już w niedziele wieczorem robi się pusto, nawet w wakacje. Czy tak jest? Jest. Byłam, widziałam i wyjechałam. Tak jest! Dlaczego tak się dzieje?. Zapewne przyczyn jest wiele i nie będę w to wnikać, jednak ceny robią swoje. Miasteczko urokliwe i warte odwiedzin, ale ma pewne wady. Jedną z nich są CENY, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Weekend dla dwóch osób w hotelu ** kosztuje 570 zł. Skromna obiadokolacja na dwie osoby 100 zł ( chłodnik, pierogi, woda), deser “u Dziwisza” 50 zł ( kawa, ciastko). Zaraz ktoś napisze, że można taniej, zgadza się, można. Najbardziej absurdalne menu, które widziałam to w “ ZIelonej Tawernie” -ziemniaki z zsiadłym mlekiem - 20 zł Być może krowa ekologiczna i ziemniaki organiczne, tego nie sprawdziłam. Za sentyment do maślanki trzeba słono zapłacić, zwłaszcza w weekend. I tak posłuchałam od “Kazimerczyków” co można, co wypada, na co trzeba uważać, ile się czeka na pozwolenia, jak z turystami i co się dzieje w Kazimierzu. Zacznijmy od nieruchomości. Zagrzybiony dom nad Wisłą za jedyne milion dolarów. Działka 1600 m i widok na Wisłę pod warunkiem, że nasza szyja ma “dźwigowy wysięg” lub należy do żyrafy.
Oczywiście każdy Tomek ma swój domek i każdy domek może mieć swoją cenę, ale milion dolarów za chałupę z grzybkiem to lekka przesada. Remont nie jest prosty, bo nawet pomalowanie chałupy w tym samym kolorze musi mieć pozwolenie konserwatora “zabytków”, który rezyduje w Lublinie i podobno na nic się nie zgadza. Widziałam ładny nowy dom –restaurację na przeciwko hotelu Wenus. Ładny, nowa restauracja, sezon turystyczny, ale zamknięte, Podobno właściciel “wysunął” jedno z okien o kilka centymetrów w stosunku do planu. Nie mogłam się dowiedzieć, w którym kierunku. Może okno było za blisko Wisły? A może otwarcie nowej restauracji nie było na rękę innym restauratorom? No cóż drodzy Państwo, morał z tej opowieści jest taki, że jak do Kazimierza to nie na weekend tylko w tygodniu, a jeśli ktoś chciałby nabyć tu jakąś nieruchomość, to może warto poczekać jak "Kazik" będzie bardziej normalny i rozwojowy.

Stylowe życie z SKINELLE Kazimierz cz.2

DW, Lipiec 26, 2012 1 Podróże
Meleksem pojechałyśmy na cmentarz Żydowski, który ma w sobie magiczną moc. Cisza, mrok, wilgoć, zapach i sceneria pozostawiają wspomnienia z dreszczem.
Lubię to miejsce i polecam, warto zobaczyć i posłuchać historii o nagrobkowych tablicach. Napisać życzenie, które można włożyć pod kamień. 
Po cmentarzu odwiedziłyśmy wąwóz. Kolejne miejsce w Kazimierzu, które warto zobaczyć, zwłaszcza przy ładnej pogodzie.
Pan kierowca powiedział- "Pójdziecie Panie tam i z powrotem, bo innej drogi nie ma".
I tak w pięknych okolicznościach wąwozu, idąc tam i z powrotem, poznawałyśmy swoje historie i siebie. Agnieszka- Mieszkanka Krakowa i kobieta jak wulkan. Cały czas uśmiechnięta, pełna pozytywnej energii.
Podczas pierwszego kontaktu, wiedziałam, że ta dziewczyna jest wyjątkowa. Jej komentarze na moim blogu, były wyważone, mądre, przemyślane i życiowe. Dzisiaj, wiem dlaczego. Agnieszka jest przykładem, że nigdy w życiu nie można się poddawać. Warto walczyć o siebie i nad sobą pracować. Czasami głośno powiedzieć STOP, żeby zmienić swoje życie.
Nie jest to łatwe, bo nic łatwe w życiu nie jest, jednak wszystko się może zdarzyć, bo potrafimy odmienić los.
Każdy z nas, ma swoją historię życia. Niektóre są jak scenariusz do filmu. Dramat, komedia czasami sensacja.
Oglądając "film" z udziałem Agi, można się wzruszyć i uśmiechać. Podczas naszych rozmów dowiedziałam się, że Agnieszka ważyła ponad 120 kg. Od kilku miesięcy walczy ze sobą, skutecznie, bo schudła ponad 40 kg. Jest uparta, konsekwentna i bardzo ambitna. Mimo, że prowadzi agencję modelek plus size, zdaje sobie sprawę jakie konsekwencje są z powodu nadwagi. Zmieniła swój styl życia, wprowadziła zasady i zmienia siebie. Jak sama mówi, czuje się lepiej i jest szczęśliwa. Podczas pobytu w Kazimierzu Agnieszka opowiedziała o swojej przygodzie z fotografem Janem Saudkiem. Światowej sławy fotograf zaprosił Agę na sesję do Czeskiej Pragi. To był piękny i inspirujący spacer :))) C.D.N

Stylowe życie z SKINELLE- Kazimierz cz.1

DW, Lipiec 25, 2012 0 Podróże
Wczorajszy dzień był uroczy. Zanim napiszę jak było i co robiłam, to chce Wam powiedzieć, że cieszy mnie fakt, że mojego bloga czytają osoby wrażliwe, skromne, otwarte, ciekawe świata.
Kolejny wyjazd udowodnił mi, że tak jest i że, warto pisać bloga!
Dzięki SKINELLE mogę realizować projekt STYLOWE ŻYCIE, być w miejscach, które odkrywamy od strony architektury, sztuki, przyrody. Mamy możliwość poznania artystów i być w miejscach, których nie znajdziemy w przewodnikach.
Kazimierz to miasteczko, które jest wszystkim znane. Niektórzy mówią, że przereklamowane i oklepane i że, nic w nim ciekawego się nie dzieje się dzieje. Czy tak jest? Wszystko zależy z kim jesteśmy i co chcemy zobaczyć.
Kazimierz jest uroczy pod wieloma względami. Ma swój klimat i wiele ciekawych miejsc, które warto poznać. Wyjechałyśmy z Warszawy o 8.00. Przez całą podróż rozmawiałyśmy na różne tematy. Ja opowiadałam jak to jest, żeby osiągnąć cel w życiu zawodowym i ile popełniamy błędów, które powinno się pamiętać.
Kilka przykładów z życia wziętych i już byłyśmy w Kazimierzu.
Tam czekała na nas Agnieszka, która przyjechała z Krakowa i Jola, mieszkanka Kazimierza, która była naszą przewodniczką.
Plan naszego pobytu był inspirowany przewodnikiem SPACEROWNIK po Kazimierzu. Na początku była kawa w CAFE + i gorące rogaliki. Podczas kawy, Jola przedstawiła nam plan naszego popytu.
Po głębokim "oddechu" wsiadłyśmy w meleksa z miłym kierowcą, który na jednym "wdechu" opowiadał ciekawostki o Kazimierzu. Pan zachwycony, bo wiózł same uśmiechnięte kobiety.
Pierwsze zdanie podczas podróży, które usłyszałyśmy -"Proszę Pań tam stoi figurka psa, któremu świeci to, co najczęściej dotykają panie" .
Co panie dotykają dowiecie się później, bo teraz muszę uciekać :)))) C.D.N. Gościem specjalnym była znana dziennikarka Barbara Mietkowska.

Nowy Orlean- Cmentarz

DW, Styczeń 08, 2012 7 Podróże
Odwiedziłam stary cmentarz w Nowym Orleanie, który jest jednym z gównych atrakcji miasta. Przed wyjazdem wiedziałam, że powódź spowodowana huraganem Caterina, zniszczyła wiele zabytków.Jak dotarliśmy na miejsce, to dopiero wtedy zdałam sobie sprawę co się stało i jakie straty poniósł Nowy Orlean.
Upłynęło kilka lat i prawie wszystkie nagrobki są zniszczone. Zostały tylko konstrukcje pomników, które maja ciekawą architekturę. Połamane tablice, oparte o pomniki części kamiennych płyt lub same cegły leżące w nieładzie. Niektóre nagrobki są wyremontowane, ale większość czeka na konserwację i nie posiada żadnych tablic i napisów pamiątkowych. Spacerując po cmentarzu starałam sobie wyobrazić jak wygladał to miejsce przed powodzią, jeśli nawet teraz jest w nim tyle uroku i różnorodnej architektury. Lubię chodzić po cmentarzach, fotografować nagrobki i czuć specyficzny klimat. Jest w tym coś magicznego, coś co przyciąga i pozwala "zatrzymać" się na chwilę, zajrzeć gdzieś daleko. Wiem, że to może wydać się dziwne, bo są osoby, które cmentarze kojarzą smutno, mrocznie, depresyjnie. Ja mam zupełnie inne odczucia, bo spacerując po cmentarzach nic nie słyszę, uśmiecham się i czytam napisy na starych pomnikach. W Nowym Orleanie czułam się jak w filmie Clinta Eastwooda "Północ w ogrodzie dobra i zła", który zaraz sobie obejrzę.  

Kierunek -New Orleans

DW, Styczeń 05, 2012 3 Podróże
Kochani, dzisiaj lecę do Nowego Orleanu. Ubieram się wygodnie, zabieram sprzęt fotograficzny i wylatuję.
Zawsze chciałam tam lecieć, ale nigdy nie miałam okazji.
Mam zamiar się zmęczyć i zobaczyć jak najwięcej. Oczywiście napiszę Wam jak jest i co widziałam. To tyle w telegraficznym skrócie.
Pozdrawiam :)))

La France-Czarodziejskie miejsce

DW, Grudzień 29, 2011 6 Podróże
La France Miejsce czarodziejskie, wyjątkowe, pełne tajemnic i skarbów vintage.
Wchodzisz i czujesz, że Twoja głowa lata jak na karuzeli. W jednej minucie chcesz zobaczyć i dotknąć wszystko. Tyle skarbów w jednym miejscu i nic nie leży przypadkowo, bo każda rzecz jest położona w odpowiednim "czasie". Dejavu, takie miałam wrażenie i nie tylko ja. Przejście przez lustro do fashion vintage.
Odczucie, że kiedyś gdzieś te rzeczy widziałam. Dreszcze i coś magicznego, bo nawet sprzedawcy robią wrażenie. Rozmawiasz i słyszysz, że o historii mody wiedzą wszystko. Praca, którą wykonują nie jest dla nich przypadkowa,  to pasja i duma, że to jest właśnie "La France". Kochają to miejsce i utożsamiają się z nim zachowaniem i wyglądem. Każdy sprzedawca ma swój styl. Mówią po cichu, spokojnie z dziwnym akcentem. 
Nie wiem jak to opisać, ale mialam wrażenie, że są zupełnie z innej epoki. Suknie vintage
Sukienki balowe z lat 20,30,40 i 50-tych to wyjątkowe okazy. Każda suknia ma swoją historię. Kiedyś, gdzieś "uczestniczyła" na balu, koktajlu lub raucie. Nikt nie wie do kogo należała i w jakich okolicznościach była prezentowana, ale można przeczytać gdzie została wykonana, w jakim okresie lub skąd została sprowadzona. Ceny wysokie i wcale mnie to nie dziwi, bo to wyjątkowe okazy.
Niektóre suknie kosztują po kilka tysięcy dolarów, ale i wyglądają na bardzo kosztowne. Piękne materiały, ręcznie wyszywane zdobienia i niespotykane w dzisiejszych czasach wzory lub wykończenia. Jedyne w swoim rodzaju, "perełki" znalezione w różnych miejscach świata. Niektóre suknie są tak stare i delikatne, że można je tylko traktować jak rekwizyt dekoracyjny. Ceny kształtują się od 60$ do 2000$. Vintage for Men W sklepie i jest coś dla panów :) Dział Vintage dla mężczyzn. Buty, fraki, marynarki, smokingi, kapelusze, czapy, płaszcze i męska biżuteria. Jestem pewna, że wielu kolegów, których znam, wyszłoby z dużymi zakupami :)  Zakupy vintage Z daleka zobaczyłam biało czarną sukienkę w stylu Chanel. Na niej była informacja, że pochodzi z 20 roku i jest szyta na miarę. Minęło prawie 100 lat, a sukienka dalej jest aktualna w trendach i wygląda jak przed chwilą odebrana od krawcowej. Oczywiście kupiłam ją i wisi w mojej szafie. Nie wiem czy kiedykolwiek ją zaprezentuję, ale czułam, że musi być moja. Szaleństwo W tym sklepie wszystko wszyscy przymierzają, bawią się modą i kupują :) Byłam w towarzystwie Basi i Halinki, które mieszkają w Australii. Były oczarowane miejscem i okazało się, że każda z nas coś kupiła. Basia czerwony piękny kapelusz i sukienkę z lat 50-tych w której wyszła i Halinka biżuterię. Ja kupiłam sukienkę i piękny trench z lat 50.  Jedno jest pewne, kupiłybyśmy dużo więcej, gdyby nie Pan W.W, któremu zabrakło cierpliwości do szalonych kobiet :) ADRES: La France
1612 E. Seventh Avenue
Ybor City, FL 33605

W drodze na plażę

DW, Grudzień 17, 2011 2 Podróże
Po drodze jak wracam z plaży odwiedzam ekologiczny sklepik, znajdujący się na świeżym powietrzu.
Można tam kupić organiczne owoce i warzywa.
Banany nie mają koloru żółtego tylko brązowe i w pełni dojrzałe. Jak widzicie na zdjęciach sklepik mieści pod namiotem i jest barwny i urokliwy. Przystrojony na święta bez fajerwerków :)

TURCJA - POLSAT CAFE 13.00-NIEDZIELA

DW, Listopad 06, 2011 11 Podróże
POLSAT CAFE- NIEDZIELA 13.00 CIEKAWE ŚWIATA   Dzisiaj dużo się działo i sama nie mam pojęcia od czego zacząć. Tak jak pisałam wcześniej, naszym celem jest odkrywać Turcję, taką jakiej nie znamy. Unikamy miejsc turystycznych i szukamy prawdziwego folkloru. Byliśmy w górskiej wiosce, do której nie dojeżdżają turyści. Pierwszy raz odwiedziłam meczet, miałam na ręku jedwabnika i na ramieniu kamelona. Jednak nie to było największą atrakcją dnia. Atrakcją byli ludzie. W ciągu jednego dnia poznaliśmy tureckich rolników, fryzjera golibrodę, krawca, tkaczkę, ośmioletniego Memeta, który był w drodze na cereminię obrzezania i pisarza mitomana, który napisał książkę o tajemnicy szczęścia i miłości. Wiele ciekawych miejsc i sporo wrażeń. Najlepiej czuliśmy się w wiejskiej chacie. Tam ugoszczono nas wyśmienitym "czajem" i prażonymi orzechami. Zobaczyłam hodowlę jedwabników, która wyglądała dziwnie i była podobna do naszego kurnika :) To tyle w telegraficznym skrócie. Dzisiaj idę wcześniej spać, bo jutro o 3.30 w nocy wyjeżdżamy do Kapadocji. PARTNEREM PODRÓŻY JEST BIURO PODRÓŻY TRIADA I LINIE LOTNICZE AIR POLAND