Co w szafach piszczy ?
"Mamy w Polsce kilka tysięcy szafiarek, które robią w konia nawet po kilkaset tysięcy swoich czytelników.
Nie chce mi się szukać pracy. – To nie szukaj. Zostań szafiarką! Ten zasłyszany dialog dwóch licealistek to klucz do zrozumienia jednego z największych fenomenów internetu ostatnich lat. Szafiarek właśnie. Kim one są? Teoretycznie i w powszechnej opinii to wielbicielki mody i wyrocznie stylu. W praktyce jednak bycie szafiarką – z nielicznymi wyjątkami – mało ma wspólnego z modą. To raczej zabawa w przebieranki, pretensje do bycia modelką i w wielu wypadkach żenujący, chałupniczy marketing polegający na wyciąganiu (lub też dostawaniu) do tzw. testów ubrań, dodatków i kosmetyków od popularnych firm i lansowaniu ich na swoich blogach. Jednak zabawa jest na tyle masowa – mamy w Polsce blogi kilku tysięcy szafiarek, które czyta i ogląda nawet kilkaset tysięcy osób – że warto jej się przyjrzeć i obalić kilka mitów."
Tak zaczyna się artykuł Michała Zaczyńskiego. Przed publikacją napisał do mnie na fb - Piszę artykuł o szafiarkach i nie będę lubiany.
Powiedziałam- Michał, pisz co myślisz. Trudno...
Tak zrobił.............
WARTO PRZECZYTAĆ: http://kobieta.newsweek.pl/co-na-blogach-reklamuja-szafiarki,81663,1,1.html
MOJA OPINIA
Widać, że Michał Zaczyński przeanalizował "blogi szafiarskie" dość wnikliwie. Nie jestem fanką "szafiarek" i rzadko wchodzę na takie blogi, dlatego nie mogę podać przykładów, kogo cenię lub nie.
Powstała nowa moda- subkultura, każdy może mieć bloga, być "szafiarką" lub "szafiarzem". Masz komputer, sieć i chęci, to pstryk- "ZAZNACZ-KOPIUJ -WKLEJ", żeby uzyskać popularność w sieci, czasami to wystarczy. Blogi szafiarskie przeważnie prowadzą młodzi ludzie. Ludzie, których pasjonuje moda i którzy marzą o zaistnieniu w tym świadku. W większości przypadków nie mają doświadczenia i czerpią wiedzę z internetu. Wolą zamieścić zdjęcia i robić krótki wpis, od praktyk przy pokazach lub w redakcjach. Wydaje im się, że wiedzą wszystko i czasami zadzierają głowy, ale przy konwersacji zapominają co skopiowali. Rozmowa jest jak ekshibicjonizm, niestety........brak wiedzy obnaża.
Przykładów mogłabym podać wiele :)))
Szafiarki- Nie neguję, wręcz przeciwnie, cenię za to, że im się chce. Mają zapał i chęci kreować swój wirtualny "modny świat".
Szperają w necie, czerpią inspiracje, poświęcając swój czas. Udolnie lub nie, ale coś kreują. Stylizacje to ich "język", forma komunikacji.
Każdy z nich ma pomysł na siebie i każdy ma prawo na prezentacje swojej "szafy".
Robią sobie zdjęcia, opisy, wykonują pracę, bo trzeba przyznać, że prowadzenie bloga, to dość czasochłonna zabawa.
Osobiście uważam, że lepiej spędzać czas, tworząc "swój wirtualny świat", od bywania w galeriach handlowych.
Blog to nasz wybór. Możemy czytać go lub nie. W krótkim czasie nastąpi weryfikacja, jak w życiu.
Wszystko jest dla ludzi, a czy my będziemy brali w tym udział......? Zobaczymy.
Większe zagrożenie widzę w mediach, które promują tandetę, chamstwo i z konia robią osła lub odwrotnie.
Reasumując- Jeden czyta Fakt inny Wprost, Newsweek, Gazetę Wyborczą lub Super Express. Wybór należy do nas.
CIEKAWA JESTEM WASZEJ OPINII ?
Komentarze
Blogerka Julia madamejulietta.blogspot.com ma niesamowite wyczucie stylu. Jest bardzo oryginalna i doskonale dopasowuje stroje do swoich zainteresowań i pasji djskiej. Ma trochę rockowo-vintage-boho i ostrzejszy wygląd. Jest moc!
Nie widziłabym Jej w megakobiecych stylizacjach, takich jak u charlize-mystery.blogspot.com, którą też czytuję/oglądam. Totalnie inny styl, niż mój, chociaż udało mi się upolować od blogerki piękną czarną bluzkę na allegro. Karolina jest konsekwentna w wyborze sukienek, szpilek i bluzek bardzo kobiecych, chociaż czasem zdarza jej się odrobina szaleństwa, np. w postaci trampek lacosty w ramach promocji firmy:) i tu też nie widzę niczego złego. Skoro się stara, dlaczego nie ma być nagrodzona?
Jedynym zjawiskiem, które mnie irytuje w innych blogach polskich to kopiowanie stylizacji z blogów zagranicznych. Dziewczyny, trochę kreatywności! :)
Ale prawda jest taka, że te blogi mają dużą oglądalność, które mają mało tekstu. Użytkownicy internetu wolą oglądać niż czytać. Jeżeli blog ma odpowiednią ilość zdjęć, takich właśnie jak opisanych w artykule i proporcjonalnie mniej tekstu, to w sumie sukces murowany.
Co do jednego zgadzam się stuprocentowo, a mianowicie (cytuję): "W praktyce (...) bycie szafiarką – z nielicznymi wyjątkami – mało ma wspólnego z modą.".
Zawsze staram się podkreślać różnicę między blogami o modzie, a blogami szafiarskimi. Są to dwie różne rzeczy, a mam wrażenie, że wciąż wrzucane do jednego worka (istnieją nieliczne wyjątki łączące te dwa gatunki, patrz: Style Bubble). A ponieważ świat szafiarski ostatnio coraz ostrzej jest krytykowany, nam, piszącym o modzie, też się dostaje.
Na pewno blogi szafiarskie są bardziej medialne. Ich autorki chcąc nie chcąc (choć przypuszczam, że raczej chcąc ;)) stają się pewnego rodzaju celebrytkami. Są rozpoznawalne w hermetycznym świecie bywalców internetu, niektórym udaje się nawet przebić do świata realnego :). Wiele z tych dziewczyn ogromnie cenię, wielu kibicuję. Podziwiam ich styl, nie wymagam wiedzy o modzie. Bardzo często to właśnie one w pierwszej kolejności są zapraszane na różne tzw. "eventy". Z marketingowego punktu widzenia słusznie. Ale potem, gdy chcę przeczytać coś np. o pokazie, którego nie było mi dane obejrzeć, trudno znaleźć jakąkolwiek subiektywną opinię. Nie wspominam o polszczyźnie, od której włos się jeży na głowie. Nie zawsze, nie wszędzie, ale niestety niektóre kobitki mocno psują nam, blogerom, opinię... (i sobie też przy okazji).
Sprawa "szafiarskiego bloga" Kasi Tusk została doskonale moim zdaniem podsumowana. Nie wnosi ona nic nowego do świata mody, pokazuje trendy które miały już swoją premierę dawno temu i oczywiście zarabia na tym niezłą kasę, bo za dzień wyświetlania reklamy na jej blogu trzeba zapłacić, aż 50 zł. Tak naprawdę wiele osób narzeka na ten blog, a przyznajmy sami, ż4e to my nakręcamy go i często odwiedzamy, żeby zobaczyć, co ciekawego u córki premiera. Gdyby nie znane nazwisko Kasia nie osiągnęłaby takiej rzeszy fanów.
Kończąc moje przemyślenia chciałabym zaznaczyć, że również prowadzę bloga, dostaję produkty do testowania, ale podchodzę do tego profesjonalnie i nie obchodzi mnie, czy firma obrazi się, bo nie zachwalałam jej produktu. Trudno jej sprawa. Śmieszy mnie to, jak ktoś dostaje jakiś kosmetyk i na drugi dzień już przedstawia peany na jego cześć. Czuję odrazę do takich praktyk. Może jestem dziwna, ale dla mnie napisanie długiego, ciekawego tekstu, który zainteresuje czytelnika jest priorytetem. Może nie mam zdjęć robionych super aparatem, ale mi osobiście zależy na dobrej zabawie i poznawaniu nowych ludzi.
Czytając ten artykuł odnoszę wrażenie, że autor nie do końca zna blogi. Próbuje usilnie przekazać, że większość jest beznadziejna i nie ma w ogóle sensu, a przy okazji na tym zarabia. Z czym się oczywiście nie zgadzam. Ile jest szafiarek, które zarabiają na blogu w porównaniu do wszystkich istniejących? Myślę, że mało. Tak naprawdę autor opisuje wąską grupę - ale najbardziej "krzykliwą". Przez to oberwało się wszystkim.Według niego Istnieją tylko blogi, których autorki znają się na modzie, inspirują i one są "dobre" - reszta to komercja ZARA H&M NEW YORKER. A gdzie całe grono dziewczyn, które robi to dla przyjemności, w ramach odskoczni od życia codziennego? Większość to właśnie takie blogi. Nie widziałam nigdy żeby ktoś tam mówił coś o byciu trendsetterką czy tworzył wybitnie inspirujące stylizacje. To jest po prostu zabawa bez wielkiej "Mody" i product placementu. Autor jak dla mnie wyraźnie zapomniał o tym, że jest cała rzesza czytelników, których nie obchodzą trendy, co na wybiegach, jaki jest nowy "must-have" - za to szukają kogoś takiego jak oni - normalnego z przeciętnym budżetem. Kogoś kto daje chociażby tak proste porady jak Kasia Tusk. I tego nie można zignorować i nie można wrzucać do jednego worka.
Na początku artykułu zaznaczono, że bycie szafiarką może być pracą. Skoro tak to po co czepiać się tego, że nie zamieszczają tego co im się podoba, a co się im opłaca? Zakładam, że jak traktują to jako źródło dochodu - a to jest wtedy biznes - w biznesie liczy się zysk. Tak jak w przypadku gazet, portali internetowych itd. Tak więc pytam: gazety to niby co? Zamieszczają to co się im podoba? Mnóstwo tam product placementu, sugerowania zakupu produktów marek, które za to zapłaciły. Redakcje też mają zniżki oraz dodatkowe benefity za to, że piszą o danej marce. Również wybierają się tu i tam na wycieczki sponsorowane żeby potem uraczyć nas "swoją historią". A czy te same gazety są inspirujące? Dostarczają nam nietypowych informacji ze świata mody? Ciekawych sesji (nie kopiowanych i przedrukowywanych z zagranicznych magazynów) ? Niestety nie - są tylko w ładniejszej oprawie i z lepszymi zdjęciami. Content to taka sama papka o jakiej pisze się na tych blogach, które przywołuje autor ple-ple-ple. Może z wyjątkiem 2-3 magazynów ( mówię o naszych polskich), ale to tak jak z tymi blogami - kilka fajnych się znajdzie...
Widać, że Michał Zaczyński przeanalizował "blogi szafiarskie" dość wnikliwie. Nie jestem fanką "szafiarek" i rzadko wchodzę na takie blogi, dlatego nie mogę podać przykładów, kogo cenię lub nie.
Powstała nowa moda- subkultura, każdy może mieć bloga, być "szafiarką" lub "szafiarzem". Masz komputer, sieć i chęci, to pstryk- "ZAZNACZ-KOPIUJ -WKLEJ", żeby uzyskać popularność w sieci, czasami to wystarczy. Blogi szafiarskie przeważnie prowadzą młodzi ludzie. Ludzie, których pasjonuje moda i którzy marzą o zaistnieniu w tym świadku. W większości przypadków nie mają doświadczenia i czerpią wiedzę z internetu. Wolą zamieścić zdjęcia i robić krótki wpis, od praktyk przy pokazach lub w redakcjach. Wydaje im się, że wiedzą wszystko i czasami zadzierają głowy, ale przy konwersacji zapominają co skopiowali. Rozmowa jest jak ekshibicjonizm, niestety........brak wiedzy obnaża.
Przykładów mogłabym podać wiele :)))
Szafiarki- Nie neguję, wręcz przeciwnie, cenię za to, że im się chce. Mają zapał i chęci kreować swój wirtualny "modny świat".
Szperają w necie, czerpią inspiracje, poświęcając swój czas. Udolnie lub nie, ale coś kreują. Stylizacje to ich "język", forma komunikacji.
Każdy z nich ma pomysł na siebie i każdy ma prawo na prezentacje swojej "szafy".
Robią sobie zdjęcia, opisy, wykonują pracę, bo trzeba przyznać, że prowadzenie bloga, to dość czasochłonna zabawa.
Osobiście uważam, że lepiej spędzać czas, tworząc "swój wirtualny świat", od bywania w galeriach handlowych.
Blog to nasz wybór. Możemy czytać go lub nie. W krótkim czasie nastąpi weryfikacja, jak w życiu.
Wszystko jest dla ludzi, a czy my będziemy brali w tym udział......? Zobaczymy.
Większe zagrożenie widzę w mediach, które promują tandetę, chamstwo i z konia robią osła lub odwrotnie.
Reasumując- Jeden czyta Fakt inny Wprost, Newsweek, Gazetę Wyborczą lub Super Express. Wybór należy do nas.
Mam nadzieję, że mi się uda i osiągnę sukces. Wtedy udowodnię wszystkim, na co mnie stać. Ale na szczęście mam jeszcze czas.
Pan dziennikarz chyba się za bardzo rozkręcił ........
Wiadomo ciekawość sprawi że wiele osób zajrzy w opisane miejsca ja sama tak zrobiłam : Weszłam wyszłam i pewnie nie wrócę;)
Jedno jest pewne po tym artykule na pewno zwiększy się oglądalność wymienionych tam blogów czy tylko na chwilę? czy na dłużej to tylko sami prowadzący będą wiedzieć.
Każda krytyka jest jak lekcja i tak trzeba ją traktować. Pamiętam jak organizowałam pierwszą imprezę. Popełniłam wiele błędów i zostałam skrytykowana od a do z. Bardzo dobrze ! To była dla mnie szkoła. Nie spałam tydzień, płakałam, myślałam dlaczego tak się stało. W pewnym momencie powiedziałam sobie, musi być lepiej, muszę się poprawić i wyciągnąć wnioski. Iść dalej do przodu i nie poddawać się. Zrobiłam to !
Zaczyński ma dużo racji w swoim artykule. Jeżeli chodzi o łaszczenie się na ciuchy H&M, to wiem, że tak nie jest ! :)))) Wiem, że starasz się, pracujesz w wolontariacie, poświęcasz swój czas i masz dobre chęci. Uczysz się. Wiem i za to Cię cenię. Wiem, jeszcze, że daleko zajdziesz, wręcz jestem tego pewna :) I wiem, że kiedyś zajrzysz do archiwum swojego bloga i będziesz się śmiać ze swoich tekstów, tak jak ja, śmieję się ze swoich pierwszych produkcji. Pozdrowienia :))))
ZNÓW KTOŚ PEWNIE NAPISZE, ŻE PANI MI CUKRUJE... a ja mam to gdzieś!!!!!!!
Dziękuję :)))
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.